REKLAMA
REKLAMA

Słaby występ Bereszyńskiego! Lecce wreszcie wygrywa

dodał: Gabriel Bielecki  |  źródło: SerieA.pl  |  22.07.2020 23:49
Słaby występ Bereszyńskiego! Lecce wreszcie wygrywa

Bartosz Bereszyński  |  fot. Grzegorz Wajda

Oceń bukmachera i wygraj nagrody!
Piłka na włoskich boiskach powoli dobiega końca. Emocji nie powinno zabraknąć do ostatniej serii gier, szczególnie w dole tabeli. W ramach 35. kolejki Serie A, Sampdoria Genua mierzyła się z Genoą. Goście odnieśli cenne zwycięstwo 2:1, mogące zapewnić utrzymanie w lidze. Natomiast Lecce walczyło o życie z Brescią. Giallorossi z nożem na gardle wygrali 3:1 i wciąż mają szansę na opuszczenie strefy spadkowej.

Sampdoria Genua - Genoa CFC


Derby della Lanterna lepiej rozpoczęli piłkarze Manuela Cacicia. Z kolei, w obu wyjściowych jedenastkach znaleźli się reprezentanci Polski. Rossoblu z większą łatwością konstruowali groźne akcje ofensywne. Dzięki świetnej postawie Audero w bramce Sampdorii wynik nie ulegał zmianie. Dość odważna gra gości dała się we znaki podopiecznym Ranieriego bardzo szybko. W 22. minucie Colley próbował odebrać piłkę rywalowi we własnym polu karnym. Gambijczyk uderzył Pandeva w stopę, za co obejrzał żółtą kartkę. Sędzia bez większego zastanowienia wskazał na 11. metr, a karnego na gola zamienił Criscito. Doświadczony obrońca oddał mocny strzał w sam środek bramki.

Mecz nabrał szybszego tempa. Blucerchiati za wszelką cenę chcieli jak najszybciej zniwelować straty. Radość Genoii nie trwała, jednak zbyt długo. Po 10. minutach Gabbiadini skierował futbolówkę w stronę dalszego słupka i doprowadził do remisu. Uderzenie z bliskiej odległości było zbyt silne, aby bramkarz miał jakiekolwiek szanse na interwencję.

Chwilę przed przerwą zawodnik Genoii, Lerager wpakował piłkę do pustej bramki. Niestety, ale gol nie mógł zostać uznany, ponieważ przed oddaniem strzału bramkarz Sampdorii został sfaulowany. VAR potwierdził wątpliwości całego obozu Blucerchiatich i do szatni wynik nie uległ zmianie.

Druga odsłona upływała pod dyktando gospodarzy. Sampdoria zdecydowanie lepiej wyglądała na tle swoich rywali. Genoa ograniczyła się do szukania swoich szans w kontratakach oraz stałych fragmentach gry. Bereszyński w 72. minucie stracił futbolówkę tuż przed własnym polem karnym. Co ciekawe we wszystkim maczał palce Filip Jagiełło, który odebrał piłkę Bartoszowi i podał ją Leragerowi. Tym razem Duńczyk zakończył akcję golem, oddając pewny strzał blisko prawego słupka.

Ostatecznie setne Derby della Lanterna zakończyły się zwycięstwem Genoi. Goście zdołali utrzymać korzystny rezultat do ostatniej sekundy, dzięki czemu umacniają się na 17. pozycji. Nad strefą spadkową Rossoblu mają cztery punktu zapasu.





US Lecce - Brescia Calcio


Spotkanie na Stadio Via del Mare od samego początku układało się po myśli gospodarzy. Jaskółki starały się walczyć o każdy centymetr boiska, ale słaba skuteczność w ofensywie zemściła się ze zdwojoną mocą. Najpierw w 22. minucie wynik meczu otworzył Lapadula. Włoch zgubił krycie podczas rzutu wolnego, dzięki czemu dopadł futbolówkę w powietrzu i z główki wpakował ją do siatki. Lecce nabrało wiatru w żagle i po zaledwie 10. minutach było już 2:0. Tym razem Lapadula skorzystał na błędzie bramkarza, który wyszedł do interwencji, ale nie zdołał utrzymać piłki w rękach. Doświadczony napastnik z bliskiej odległości huknął w stronę dalszego słupka i podwyższył prowadzenie. Do przerwy nie padło więcej bramek. Giallorossi przystąpili do dzisiejszej rywalizacji z nożem na gardle. Jednak, presja na piłkarzy Fabio Liveraniego zadziałała motywująco.

Druga połowa rozkręcała się po woli. Zaraz po wyjściu na plac gry, piłkarze ograniczyli się do walki w środku pola. Biało-niebiescy z każdą minutą nabierali większej pewności siebie. Brescia zdołała strzelić gola kontaktowego w 63. minucie. Akcja zapoczątkowana z rzutu rożnego znalazła swój koniec dopiero po zamieszaniu w polu karnym Lecce. Futbolówkę, która chaotycznie krążyła od nogi do nogi umiejętnie przejął Dessena. Włoski pomocnik stojąc tyłem do bramki zdołał uderzyć na tyle precyzyjnie, że goalkeeper mimo dobrego wyczucia musiał skapitulować.

Wiara w swoje umiejętności czyni cuda. Giallorossi w 70. minucie przypieczętowali zasłużone zwycięstwo. Tachtsidis świetnie odebrał piłkę na własnej połowie, a także zachwycił dryblingiem przez połowę boiska. Grek w ostatniej chwili podał do lepiej ustawionego Saponary, a ten z bez zastanowienia skierował futbolówkę pod poprzeczkę. Lecce dzięki dzisiejszej wygranej zachowuje szanse na pozostanie w Serie A. Do końca zostały już tyko 3. kolejki, więc błędy należy zminimalizować do minimum.

OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 0 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco
01.08 22:40